"Lot szybowcem - to trzeba przeżyć"

Pierwsze emocje, po sobotnim locie szybowcem, w końcu opadły. Dopiero teraz mogę coś napisać, gdyż wcześniej nie potrafiłabym wykrzesać z siebie więcej niż okrzyk: „huraaaa!!”

W sobotnie popołudnie dotarłam na teren Aeroklubu Wrocławskiego wraz z moją grupą wsparcia. Czekając na lot usiedliśmy na trawie i wygrzewaliśmy się w słońcu. Z lekkim niepokojem obserwowałam startujące szybowce i próbowałam odgonić od siebie uporczywe myśli o lęku wysokości.

Zastanawiałam się jak to będzie, gdy już znajdę się w powietrzu. Pierwsze wizje nie były zbyt krzepiące ani dla mnie, ani dla mojego żołądka. Ale zanim zdążyłam wziąć pod uwagę możliwość ucieczki, podszedł do mnie uśmiechnięty instruktor i oznajmił, że możemy ruszać.

Krótkie przeszkolenie z zasad bezpieczeństwa i niezliczone żarty pilota-instruktora sprawiły, że nawet się nie zorientowałam, kiedy znalazłam się w szybowcu na miejscu pierwszego pilota. Instruktor krok po kroku tłumaczył jak przebiega lot i co za chwilę nastąpi. Szybowiec został przymocowany liną holowniczą do samolotu, który miał nas wznieść na wysokość 600 metrów. Ruszyliśmy i w krótkim czasie wzbiliśmy się w powietrze. Od razu zapomniałam o strachu.

Przede mną rozciągały się niezwykłe widoki. Po chwili samolot holujący dał znać skrzydłami i odczepiono linę. Trudno opisać to wrażenie. Lot szybowcem to cisza niezakłócona pracą silnika, otwarta przestrzeń, błękit nieba, niezwykłe krajobrazy widziane z lotu ptaka. Przy dobrej widoczności można nawet zobaczyć zarys gór. Niesamowite!

Lot szybowcemJuż w powietrzu okazało się, że dla amatorów mocniejszych wrażeń przewidziane są dodatkowe „atrakcje”. Bez zastanowienia przystałam na propozycję mojego pilota i już sekundy później mknęliśmy pionowo w kierunku ziemi! Przyznam, że krzyknęłam z przerażenia. A w następnej chwili prosiłam mojego pilota o kolejną taką akrobację.

Uczucie nieważkości i skumulowanie sił pędu, odśrodkowych, dośrodkowych oraz wszystkich innych, o których istnieniu dotychczas nie miałam pojęcia, właśnie teraz zadziałało ze zdwojoną siłą. Zamiast panikować i krzyczeć, co chwilę domagałam się kolejnych „atrakcji”.

Nieograniczone uczucie wolności, satysfakcja z przezwyciężenia lęku wysokości i przede wszystkim radość ze spełnienia marzeń o lataniu, na przemian kłębiły się w mojej głowie. Cudowne chwile, niezapomniane wrażenia, niezwykłe emocje – właśnie w ten sposób będę od teraz myśleć o lataniu szybowcami i o ludziach, którzy tej pięknej pasji podporządkowują całe swoje życie. Już wiem na pewno, że jeszcze nie raz zdecyduję się na lot szybowcem, a kto wie, może nawet na kurs szybowcowy?

Pozdrawiam całą kadrę Aeroklubu, a w szczególności mojego instruktora, któremu chciałabym szczególnie podziękować za wsparcie i zapewnienie wspaniałej atmosfery."