Dlatego my, trzy kobiety,  postanowiłyśmy na własnej skórze poczuć o co cały ten szum i wybrać się na tor wyścigowy.

Jazda Subaru z punktu widzenia obserwatora

Niedzielne popołudnie. Na torze kręci się sporo osób – głównie mężczyzn. Nieśmiało stajemy wśród widowni i już na początku uderza nas dźwięk pisku opon i zapach palonych gum. Wbrew naszym przekonaniom, to wcale nie są przykre doznania zmysłowe – wręcz przeciwnie, czujemy coraz większą ekscytację.Test driftu subaru

Po torze z ogromną szybkością poruszają się auta rajdowe: Subaru Impreza i Mitsubishi Lancer Evo. Zarówno jedno i drugie robią ogromne wrażenie.  Popisowy drifting profesjonalnych kierowców robi niesamowite wrażenie. Jazda Subaru bokiem, w poślizgu, z zewnątrz wygląda imponująco. Już nie możemy się doczekać aż siądziemy do auta.

W oczekiwaniu na przejażdżkę obserwujemy reakcję uczestników. Osoby, które właśnie skończyły jazdę, wysiadają z auta z wypiekami na twarzy, podnosząc kciuk w górę w kierunku swoich znajomych, którzy oglądali poczynania na torze. Ci, którzy są jeszcze przed jazdą, wydają się z niecierpliwością wyczekiwać na swoją kolej i z zazdrością obserwują przejeżdżające z rykiem silnika auta.

Jazda Subaru a punktu widzenia uczestnika

Jazda subaru WrocławW końcu nadeszła nasza kolej: pierwsza wsiadam ja. Za kierownicą rajdowego Subaru profesjonalny kierowca i instruktor – Marcin. Odjeżdżamy z piskiem opon i pędzimy wzdłuż toru. Przyspieszenie dosłownie wbija mnie w fotel. Ostry zakręt w prawo a zaraz później w lewo. Mam wrażenie, że zaraz wypadnę z fotela, ale to niemożliwe, bo przecież jestem bezpiecznie przypięta pasami. Marcin wykonuje manewry między kołkami wcale nie zwalniając. To niesamowite z jaką precyzją potrafi to robić. Za moment znowu pędzimy po prostej a przy kolejnym zakręcie zarzuca nas bokiem. Na szczęście jak zwykle wszystko pod kontrolą – Marcina umiejętności są niesamowite. Zbliżając się do końca trasy samochód znowu wpada w kontrolowany poślizg i z ogromną precyzją zatrzymuje się na mecie. Wow! To było naprawdę coś! Ogromne emocje to mało powiedziane. Jazda Subaru, nawet co-drive na siedzeniu pasażera, potrafi wywołać drżenie serca.

Zaraz za mną wsiada Kasia a później Asia. Obie zareagowały podobnie jak ja. Z wielkim uśmiechem, na twarzy i podnieceniem opuszczały Subaru po przejażdżce. A więc jednak my, kobiety też potrafimy docenić ryk silnika i ostra jazdę.