Lotus to taki rajdowy samochód, którym z chęcią bym dojeżdżała do pracy. Nieco niepozory w zestawieniu z luksusowym Ferrari i oryginalnym bolidem. Jednak jako fanka mocy nie mogłam nie spróbować i…. było warto! I to z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze moc po pedałem naprawdę robi wrażenie. Jako właścicielka zwykłego, 110 konnego samochodu miałam ogromną frajdę poczuć sportowe emocje. Napęd na tył, 220 KM pod maską i przytulne, ciasne wnętrze dostarczają mocnych wrażeń. Jest fajnie i szybko. Wystarczająco szybko by poczuć przypływ adrenaliny. I wystarczająco szybko by… stracić kontrolę nad pojazdem. I to jest ten drugi powód dla których było warto. Za szybko wjechałam w zakręt, za długo miałam stopę na sprzęgle. Za długo o jakąś sekundę. Sekunda to mało, ale wystarczająco długo by samochód zaczął kręcić bączki. Teraz myślę, że taka lekcja utraty kontroli nad pojazdem przydałaby się każdemu kierowcy. Na torze i pod kontrolą instruktora, który w chwili, gdy samochód wymknie się spod kontroli chwyci za hamulec ręczny i uratuje sytuacje. To była dla mnie lekcja pokory wobec mocy samochodu, wobec prędkości. Poczułam na własnej skórze, że naprawdę wystarczy sekunda. Takie lekcje powinny odbywać się tylko w takich warunkach – które nie zagrażają ani kierowcy, ani innym. Teraz wiem, że naprawdę trzeba jeździć ostrożnie!

Co mnie zaskoczyło w Lotusie Exige?

Przede wszystkim jest to bardzo ciasny samochód.  Jakby był zaprojektowany dla mnie - drobnej, niskiej kobiety. Oczywiście pomieści również dobrze zbudowanych mężczyzn, ale mogą być zdziwieni ilością przestrzeni oraz mogą mieć dorobny problem z wejściem i wyjściem z kabiny. Zaskoczyło mnie również to, że nie ma lustrka wstecznego, ba nawet nie ma widoczności z tyłu, trzeba uważnie patrzeć w te boczne. Przed jazdą dobrze jest też od razu nastawić się na wysokie obroty. Jazda na torze, to zupełnie inna bajka niż codzienna jazda do pracy - to jest zabawa, a nie myślenie o oszczędności. 

Jazda Lotusem Exige po torze

Chcesz spróbować swoich sił? Dowiedź się więcej -> Jazda za kierownicą Lotus Exige - poczuj moc

Przeczytaj dwa pozostałe posty dotyczące naszego testu:  Relacja: Emocje na torze cz.I - Formuła Jedi oraz Relacja: Emocje na torze cz.III - Ferrari

 

---

Sprawdź również: