Anka, Damian, Kamil i ja – znamy się ze studiów, więc niejedno razem przeszliśmy. Po obronie tytułu, każdy poszedł w swoją stronę, jednak co jakiś czas spotykamy, żeby sprawdzić co u nas słychać. Kawa, kino, grill, w końcu ktoś wpadł na pomysł, żeby tym razem zrobić coś innego.

- Może wybierzemy się do Escape roomu – zaproponowałam?

- Escape co? - zapytali zdziwieni.

- Pokój zagadek to taki rodzaj gry, w którym grupa osób zostaje zamknięta w jednym pomieszczeniu na 60 minut i za pomocą różnych wskazówek i zagadek musi się z niego wydostać.

Po krótkiej wymianie zdań jednogłośnie stwierdziliśmy, że owszem każdy z nas o takiej rozrywce słyszał, ale nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi.  A że jesteśmy spostrzegawczy, błyskotliwi i inteligentni (a przynajmniej każdy tak o sobie myśli), z planszówkami radziliśmy sobie kiedyś świetnie i mamy ogromną ochotę spróbować czegoś nowego wybór był prosty – testujemy!

Gotowi do startu… start - czyli pierwsze wrażenie w Escape Room

Na miejsce dotarliśmy z około 15-minutowym wyprzedzeniem. Pani z obsługi bardzo ciepło nas przywitała, szczegółowo opowiedziała na czym polega gra i wprowadziła do niewielkiego pokoju ucharakteryzowanego zgodnie z wybranym scenariuszem. Wręczyła walkie talkie i wytłumaczyła, żebyśmy w razie potrzeby dzwonili do niej z prośbą o podpowiedź. Popatrzyliśmy na siebie i prychnęliśmy w głos – my? Czy Sherlock Holmes kiedykolwiek prosił o pomoc?  Problemy zaczęły się dopiero, gdy Pani zamknęła drzwi.

 

Czym jest Escape Room

Etap I - Dezorientacja

Jest sobie pokój. I co?  Szukamy, wszyscy wszystkiego. Przeczesujemy szuflady, odsuwamy szafki, przeglądamy książki na półce – jak na razie udało nam się znaleźć dwie zamknięte walizki, jedną zamkniętą kłódkę i żadnego pomysłu jak je otworzyć. Patrzę, leży sobie torebka. Zaglądam i nie dowierzam. To się nazywa profesjonalne podejście do tematu. Bilet miesięczny, pieniądze, chusteczki nawet plastry. Nie dowierzam, jest i telefon – próbuję z niego dzwonić, ale jest na pin. Kolejny szyfr? Zaczynam odpinać zamki po bokach. Nagle Anka kładzie mi rękę na ramieniu: – Dlaczego szperasz w mojej torebce? – pyta. Fałszywy trop.

15 minuta i nadal nic. Powoli entuzjazm opada. W końcu zapada męska decyzja, którą oczywiście podejmuje Anka. Jednak nie jesteśmy Sherlockami - dzwonimy po podpowiedź.

Etap II – Burza mózgów

I nagle punkt widzenia całkiem się zmienia. Nigdy nie widziałam tylu cyfr naraz. Zaszyfrowany świat. Raptem okazuje się, że wszystko ma swój numer: kody kreskowe, numery ISBN wypisane na książkach, legenda przystanków na mapie, godziny na tarczy zegaru. Właśnie. Dlaczego w tym pokoju jest tak dużo zegarów i map? W głowie kłębi się mnóstwo pomysłów, ale tylko częściowo wymieniamy się informacjami. Owszem, działamy razem, jednak fajnie byłoby okazać tym najlepszym. Każdy próbuje przeforsować swój plan, a gdy każda próba działania kończy się fiaskiem pojawiają się nerwy. Pod wpływem stresu człowiek przestaje panować nad emocjami i zaczyna zachowywać się inaczej. Mówimy do siebie coraz szybciej i coraz mniej przyjaźnie. Tonący brzytwy się chwyta - czas na podpowiedź nr 2. Kto zadzwoni? Uczymy się na błędach, to nie grzech prosić o pomoc, chwytam za słuchawkę i naciskam przycisk.

Etap III – wyścig z czasem

Adrenalina rośnie. Kłótnia też przybiera na sile. Zostało tylko 10 minut. Ance puszczają nerwy i zaczyna na wszystkich krzyczeć. Zaczynamy dostrzegać, że jeśli za chwilę nie zaczniemy ze sobą współpracować, nie uda nam się doprowadzić zadania do końca. Czas wybrać lidera. Kamil – mistrz logicznego myślenia samowolnie przejmuje stery. Powoli podsumowuje czego dowiedzieliśmy się do tej pory i rozdziela zadania. Damian okazuje się mistrzem precyzji i z anielską cierpliwością testuje kody. Przyłączam się do Kamila, razem szybciej kojarzymy fakty. Nawet Anka po kilku głębszych wdechach uspokaja i zaczyna zauważać, że praca w grupie ma sens. Ostatnie hasło. Umysły wytężone do granic możliwości. Gong!

To naprawdę koniec? Wrócimy z tego wyzwania na tarczy? Minęła godzina, ale drzwi się nie otwierają, więc walczymy do końca. 3,2,1 – pękają ostatnie zamki i sejf się otwiera. Veni, vidi, vici - w naszych głowach sypie się złociste konfetti, widzimy blaski fleszy i inne wyrazy najwyższego uznania. Rzucamy się sobie w ramiona. Anka nadal krzyczy - tym razem ze szczęścia. Jesteśmy dumni, nie tyle z siebie, z nas!

Zabawa dla grupy przyjacół - WarszawaPodchodzi Pani z obsługi:

- Byliście tak blisko, że nie chciałam Wam przerywać, gratuluję! Przedłużyła czas o kilka minut, dzięki czemu udało nam się rozszyfrować zagadkę. Ale o tym cicho sza, sekret zostaje między nami. Oficjalna wersja brzmi, że jesteśmy zwycięzcami!

Duma, radość, zadowolenie – sąsiad musiał nas uspokajać na klatce schodowej, bo rechotaliśmy jak dzieci. To atrakcja na co najmniej dwie godziny: pierwsza na rozwiązanie zagadki, druga - opowiadanie odczuć i wrażeń sobie nawzajem. Nie licząc ile razy powtórzymy to jeszcze w gronie kolejnych wspólnych znajomych.

Czy tu wrócimy? Pewnie! Zawód detektywa wciąga, a każdy nowy trop to kolejna przygoda.

Wracam do domu i zastanawiam się co zastanę za kolejnymi drzwiami. Czego jeszcze dowiem się o moich znajomych i o sobie następnym razem.

Dlaczego warto się wybrać do Escape Room?

Escape room to świetny sposób na to, żeby się lepiej poznać. Nieważne czy mówimy o grupie zupełnie nieznających się ludzi np. nowych pracowników w firmie czy też kręgu sprawdzonych przyjaciół, którzy jak się okazuje wciąż kryją przed sobą wiele tajemnic. Warto dopasować poziom gry do własnych umiejętności. Rozpoczęcie przygody z rozrywką typu Escape room od najwyższego poziomu może okazać się zbyt trudne i zamiast cieszyć się zabawą utkniemy w martwym punkcie. Escape room to przede wszystkim zabawa, ale także okazja, żeby poznać swoje mocne i słabe strony, poćwiczyć walkę ze stresem, a przede wszystkim świetnie się bawić!

 

Wybierz swoją lokalizacje i wstąp do gry:

Escape room - Wrocław, Escape Room - Kraków, Escape Room - Trójmiasto, Przygodowy Escape Room - Katowice, Pokój zagadek - Warszawa