Pamiętam, że już jako dziecko spoglądałam w niebo w poszukiwaniu obiektów latających – zarówno tych zidentyfikowanych, jak i niezidentyfikowanych. Najbardziej podobały mi się kolorowe balony i paralotnie, które majestatycznie płynęły wśród obłoków. Wyobrażałam sobie siebie lecącą wysoko nad ziemią i docierającą do niedostępnych miejsc. Teraz, jako osoba dorosła staram się spełniać swoje dziecięce fantazje, z których (jak się okazało) nie wyrosłam.

Lot paralotnią w okolicach Wrocławia od dawna był na mojej „checkliście”, i podjęłam nawet kilka prób realizacji, ale niestety prześladował mnie pech i pogoda uniemożliwiała start. Ale ostatnio, w piękny czerwcowy dzień, gdzieś między Wrocławiem a Oleśnicą, w końcu się udało i przyznaję z ręką na sercu: warto było czekać. Na ten pierwszy raz wybrałam lot w tandemie z doświadczonym instruktorem, który zaprezentował wszystkie uroki tej wyjątkowej dyscypliny, jaką jest paralotniarstwo.

Wielkie przygotowania, czyli jak zacząć…

Przygotowania do loty paralotniąTak jak już wspomniałam, lot na paralotni jest uzależniony od pogody, która nierzadko potrafi spłatać figle w ostatnim momencie. Fronty, silny wiatr, deszcz – to wszystko potrafi skutecznie pokrzyżować plany. Na szczęście w większości przypadków organizator, w oparciu o prognozy potrafi z dużą dokładnością przewidzieć warunki i z odpowiednim wyprzedzeniem (dzień wcześniej) potwierdzić lub odwołać lot.

Tak też się stało w naszym przypadku. W przeddzień realizacji dostaliśmy wiadomość mailową z informacją, że nazajutrz pogoda ma sprzyjać lotom. Organizator przygotował też mapkę dojazdu na lądowisko, które było miejscem zbiórki i kilka wskazówek co ze sobą zabrać. Rekomendowane są między innymi obuwie sportowe, kurtka przeciwwiatrowa i okulary przeciwsłoneczne.

Wszystko co trzeba wiedzieć przed startem

Na miejsce dojeżdżamy około południa i od razu zgodnie stwierdzamy, że wiosna to idealna pora na lot paralotnią. Lądowisko otoczone jest polami i lasami, a wszechobecna zieleń zachęca do outdoorowych aktywności – zwłaszcza tych na wysokości. Bliska odległość od Wrocławia i łatwy dojazd sprawia, że mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska mogą szybko i sprawnie znaleźć się we wskazanym miejscu.

Na lądowisku wita nas nie tylko organizator (i jednocześnie pilot tandemowy), ale także paralotniarze, którzy korzystając z dobrych warunków atmosferycznych, uciekli z miasta aby polatać. Co rusz obserwujemy wznoszące się lub lądujące postaci, nad którymi unoszą się różnobarwne czasze paralotni. Czuć też przyjazną i radosną atmosferę, co potwierdza moje wyobrażenie o tym sporcie. Coraz bardziej mi się to podoba. Wszyscy żartują, rozkładają sprzęt, pomagają sobie i dyskutują o swojej pasji.

Jeśli chcesz spróbować lotu paralotnią w okolicach Wrocławia, kliknij tutaj >>>

Czekając na swoją kolej, przeczytaliśmy instrukcje dotyczące loty i podpisaliśmy niezbędne zgody. Następnie Michał (pilot-instruktor) opowiedział nam dokładnie jak to będzie wyglądało. Do zapamiętania było kilka ważnych szczegółów dotyczących bezpiecznego startu i lądowania. Jako pasażerowie tandemu, również mieliśmy swoje role do odegrania. Najważniejsze było kilka kwestii: gdzie można trzymać ręce, a czego nie wolno dotykać, jak biec podczas startowania i co robić w trakcie lądowania. No i najważniejsze: słuchać komend pilota.

Do biegu, gotowi, START

Lot paralotnią - start za wyciągarkąZarówno pilot, jak i pasażer ubrani są w specjalne uprzęże, umożliwiające bezpieczny i komfortowy lot. W tylnej części doczepione jest wygodne siedzisko, które będzie wymuszało pozycję siedzącą podczas lotu. Pasażer zajmuje miejsce z przodu, a instruktor tuż za nim. Po dokładnym zapięciu i sprawdzeniu wszystkich łączników, następuje przygotowanie do startu: podpięcie do wyciągarki i oczekiwanie na  komendę.

Na sygnał „jazda jazda jazda” zaczynamy biec ciągnięci przez linkę holowniczą. Cała sztuka polega na tym, aby nie przestawać biec dopóki czujemy ziemię. Już po kilku sekundach jesteśmy w powietrzu i nabieramy wysokości wciąż podpięci do wyciągarki. Pierwsze uczucie: „uff, udało się wystartować”. Potem mieszanka emocji: lekki strach (bo jeszcze nie przyzwyczaiłam się), skupienie (co teraz powinnam zrobić), ale głównie euforia, że jestem już tak wysoko.

Lot paralotnią – gwóźdź programu i to, na co wszyscy czekaliśmy

Po odczepieniu linki holującej, jesteśmy już zdani tylko na powietrze. Ziemia oddala się od nas powoli, ale to tylko złudzenie, bo okazuje się że jesteśmy już 700 metrów nad ziemią. W górze słychać tylko wiatr i sygnał urządzenia wskazujący, że wciąż nabieramy wysokości. Prądy termiczne umożliwiły nam wzbicie się aż na 1600 m n.p.m. czyli maksymalną wysokość dopuszczalną dla tandemów. Nad nami błękit nieba i obłoki, pod nami mozaika pól, lasów, stawów hodowlanych i miejscowości. Horyzont niestety był zamglony, a słaba przejrzystość powietrza uniemożliwiła podziwianie odległych rejonów, ale przy dobrej widoczności można podobno ujrzeć Wrocław, Masyw Ślęży a nawet łańcuch górski Karkonoszy. Wysoko nad ziemią zaczęłam doceniać ciepłą kurtkę. Niestety nie pomyślałam o rękawiczkach, co odczuła moja dłoń trzymająca kamerkę.

Lot paralotnią - Wrocław

Nieco niżej Michał pozwolił mi przejąć na moment stery i wykonałam kilka skrętów doświadczając pierwszy raz uczucia, kiedy to ja decyduję w którą stronę lecimy. Jednak z uwagi na moją słabą orientację wolałam tego nie przeciągać i oddać stery profesjonaliście. Z mojego punktu widzenia przemieszczanie się było ledwo odczuwalne i widoczne. Jedynie wiatr i zmieniający się kierunek przypominały mi, że nie stoimy w miejscu.

Następnie czekały mnie akrobacje. Huśtanie, przechyły oraz bardzo szybka karuzela – tak mogę określić to nie używając branżowego slangu. Gwałtowne zwroty i kręcenie paralotnią spodobają się miłośnikom ekstremalnych wrażeń, ale zdecydowanie nie polecam tego osobom z chorobom lokomocyjną lub morską. Julka, która leciała tuż po mnie, sam lot wspomina bardzo dobrze, ale akrobacje spowodowały u niej zawroty głowy tuż po wylądowaniu.

Lądownie? Nie tak szybko

Po 20 minutach lotu zdecydowaliśmy się rozpocząć manewr lądowania, ale okazało się, że wiatr ma wobec nas inne plany i przez kolejne kilkanaście minut nie pozwolił nam wylądować. Krążyliśmy nad lądowiskiem podejmując kilka prób, które kilkakrotnie kończyły się ponownym wznoszeniem. Czekając na odpowiednie warunki rozkoszowałam się widokami z wysokości 400-500 metrów. Gdzieniegdzie widać jeszcze było pola rzepaku a po torach sunął długi pociąg towarowy. Wokół nas latali też inni paralotniarze. Miło było tak poszybować sobie zapominając o tym, co dzieje się na ziemi.

W końcu jednak udało nam się trafić w odpowiedni ciąg. Zbliżając się do ziemi, musiałam unieść nogi, aby wylądować bezpiecznie „na tyłku”. Rozemocjonowana, z wypiekami na twarzy, musiałam skorzystać z pomocy Michała, żeby się podnieść.

Lot paralotnią dla dziecka

Lot paralotnią dla dziecka i nastolatkaOprócz mnie i Julii, lot paralotnią zrealizowała również 9-letnia Hania. Tego dnia dziewczynka towarzyszyła nam na lądowisku, a ponieważ warunki okazały się sprzyjające, to Michał zgodził się z nią polecieć. Hania wzbudziła duże zainteresowanie wśród przebywających na miejscu paralotniarzy. Wszyscy się zastanawiali, jak zareaguje, ale dziewczynka należy do odważnych i dzielnych dzieciaków i wydawała się być dużo bardziej wyluzowana niż ja.

Lot paralotnią w tandemie dla dzieci to kwestia dużo bardziej skomplikowana niż lot z dorosłym. Choć Michał ma ogromne doświadczenie, to nieczęsto zdarza mu latać z osobami poniżej 14 roku życia. Wiele zależy od osobowości dziecka, ale tutaj również kluczową rolę odgrywają warunki, które muszą być jeszcze bardziej restrykcyjne. Tego dnia, po odbyciu kilku lotów i rozmowie z Hanią, Michał uznał, że nic nie stoi na przeszkodzie.

Konieczna była zmiana uprzęży na dziecięcą i już po kilku chwilach młoda pasażerka była gotowa do startu. I w tym przypadku mieliśmy przykład tego, jak ważne jest słuchanie instrukcji. Hania podczas biegu dotknęła linku, która się odczepiła i za pierwszym razem nie udało się wznieść w powietrze. Natomiast druga próba była już udana i z zachwytem obserwowaliśmy jak oboje nabierają wysokości. Po kilku minutach krążenia w okolicy lądowiska oboje bezpiecznie wylądowali na ziemi. Hani bardzo się podobało, twierdziła, że się nie bała, a parę godzin później oświadczyła swoim rodzicom, że jak dorośnie to zostanie testerką przeżyć w Prezentokracji.

Lot paralotnią w okolicach Wrocławia – najlepszy pomysł na prezent

Loty paralotnią w tandemieKomu można podarować lot paralotnią?

  • Sobie, jeśli jesteś tak sami głodna wrażeń, jak ja i od dziecka szukasz przygód, które zaspokoją Twój apetyt na ekstremalne doznania
  • Chłopakowi lub mężczyźnie, bowiem jest to pewnego rodzaju wyzwanie, które dostarcza adrenaliny tak często poszukiwanej przez facetów
  • Każdemu, kto lubi próbować nowych rzeczy i doświadczać. Lot paralotnią jest jedyny w swoim rodzaju i sprawia radość swoją oryginalnością
  • Tacie lub mamie. Tutaj wiek nie ma znaczenia i jeśli tylko widzisz, że Twoi rodzice garną się do takich atrakcji, to koniecznie musisz namówić ich na paralotniarstwo
  • Odważnemu i charyzmatycznemu dziecku lub nastolatkowi. To lepsze niż kolejka górska w parku rozrywki

Mając już za sobą pierwszy (bo na pewno nie ostatni) lot paralotnią przychodzi mi na myśl kilka osób, którym chciałabym podarować taką atrakcję. W powietrzu czułam się nie tylko bezpieczna, ale też szczęśliwa. Byłoby wspaniale podzielić się tymi emocjami z najbliższymi. I was również do tego zachęcam.

---

Podobne tematy: